Skip to content
Menu
0
Twój koszyk jest pusty

Ostatnio dostałam taką wiadomość: Iga, mam problem. Bardzo chciałabym się  nauczyć angielskiego, bo wiem, że jest mi potrzebny. Zapisałam się na lekcje, zaczęłam się uczyć, ale.. straciłam motywację. Nie chce mi się uczyć. Nie wiem co mam zrobić, pomóż!

Cyferki czy literki?

Z tym problemem muszą się zmierzyć wszyscy, którzy uczą się angielskiego długofalowo. Na początku jest super: podręczniki ciekawe, zeszyt taki piękny i nowy i pachnący, słówka same wchodzą do głowy.. Mija miesiąc dwa i okazuje się, że nauka języka to ciężka robota. Słówek coraz więcej, zeszytu nie chce Ci się prowadzić, jak widzisz książkę do gramatyki, to cię cofa a chęć nauki uciekła gdzieś daleko. Co  wtedy robić? Po pierwsze: powiedzmy to sobie otwarcie: nie wszyscy lubią naukę angielskiego (czy jakiekolwiek innego języka). Ludzie dzielą się na takich, którzy lubią literki i na takich, którzy lubią cyferki. Jeżeli jesteś w tej drugiej grupie to zamiast wypisywana słówek z czytanki z przyjemnością zrobisz przecudną tabelkę w w Excelu. Takie osoby zmierzą się z problemem pt.” straciłam motywację” szybciej.

Marchewka..

Dlatego warto poszukać wymagającego nauczyciela, którego będziesz lubiła.  Nauczyciela, którego nie chcesz rozczarować. Umawiajcie się zawsze na jakieś zadanie. Nawet przy chwilowym braku motywacji będziesz bezpieczna, bo obliguje Cię umowa z nauczycielem. Moi uczniowie często mi mówią: Jezu jak mi się nie chciało.. ale wiedziałam, że się zapytasz więc głupio byłoby mi to olać. Sama często umawiam się z nimi np. Masz czas do niedzieli do północy na wysłanie mi zadania. Jak go do niedzieli nie dostanę, to płacisz za dodatkową lekcję 😉 Wierz mi zawsze wtedy dostaję zadania na czas. Możesz też umawiać się sama ze sobą – np. przerabiasz określoną partię materiału i dopiero wtedy czeka Cię jakaś nagroda. Stety niestety funkcjonujemy tak, że bardziej dotrzymujemy słowa innym niż sobie, dlatego jak nie masz pod ręką lektora, wykorzystaj mamę, tatę, brata, siostrę czy kumpelę – ważne, żeby ta osoba Ci nie pobłażała. Ja naprawdę bardzo lubię wszystkich swoich uczniów, ale umowa to umowa i nie ma zlituj się. To jest jeden sposób, według mnie dość skuteczny 🙂

Czy kijek?

Drugi sposób to postawienie się pod ścianą. Musisz wyznaczyć sobie jakiś cel i dokładnie określić, kiedy to się wydarzy. Możesz np. kupić sobie jakąś wycieczkę do Londynu. Tak wiem, Londyn jest drogi jak cholera, ale przecież nie mówię, żeby na miesiąc do Hiltona jechać! Teraz są dostępne dość tanie jednodniowe loty – wylatujesz wcześnie rano a wracasz późno wieczorem. Nie musisz płacić za nocleg, więc takie wypad nie zrujnuje Ci kieszeni; promocji najlepiej poszukać chociażby na fly4free.pl. I, żeby nie być gołosłowną, od razu powiem, że  jakiś miesiąc temu kupiłam bilety za 78 zł w dwie strony. Da się! Jak już będziesz miała bilet w ręku, to uwierz mi, sama sięgniesz po książkę czy ćwiczenia, bo będziesz się bała, że sobie poradzisz. Problem, z którym często się spotykam polega na tym, że moi uczniowie z reguły mówią – to ja się najpierw nauczę, a potem polecę. Guzik z pętelką. Nie nauczysz się, bo nie będziesz miała motywacji. Najprawbdopodbniej zaczniesz i po jakimś czasie  odpuścisz. Jeżeli wypad do obcego miasta nie jest dla Ciebie wyzwaniem, warto poszukać trudniejszego celu, np. egzaminu językowego. Znowu, oceń swój poziom i zapłać na egzamin. Wtedy, nawet jak Ci się nie będzie chciało, to zbliżająca się data i świadomość, że już zapłaciłaś, będzie Cię popychać do nauki.

Co na co dzień?

Oprócz dużego celu, który Cię napędza, warto też uprzyjemnić sobie naukę na co dzień. Koniecznie zadbaj o to, żeby to nie była dla Ciebie mordęga. To działa troszkę jak trening: z reguły Ci się nie chce przed, ale jak już zaczniesz, jest super, prawda? Z angielskim rzecz ma się podobnie. Jeżeli motywację masz, ale uczysz się już strasznie długo i masz po kokardy książek, podręczników czy fiszek, sprawdź listę moich sposobów na lenia: https://igabialaszczyk.pl/2018/01/26/co-zrobic-jak-sie-nie-chce/  Czasami zmiana formy, przerzucenie się na chwilę na inne materiały może zdziałać cuda!.

Last but not least

No i najważniejsze: to normalne, że Ci się nie chce. Pamiętaj, że angielski jest dość wyjątkowy, bo jest to jedyny język, który współcześnie jest wszędzie, więc musisz go znać naprawdę świetnie. Badania pokazują, że do opanowania języka w stopniu zaawansowanym potrzebne jest 10 000 godzin nauki. Serio, nie oczekuj, od siebie że cały ten czas będziesz zasuwać radośnie niczym bóbr przy budowie tamy. Do pracy też nie wstajesz codziennie z bananem na twarzy, prawda? Jak masz słabszy okres, to ok, mówisz to głośno, robisz troszkę mniej, może troszkę mniej regularnie, ale robisz. Motywacja wróci . Poza tym ja, za Olą Budzyńską, powtórzę: samodyscyplina, a nie motywacja – tu znajdziesz świetny artykuł na ten temat. Streszczę go w jednym zdaniu: kluczem do sukcesu jest samodyscyplina, a nie motywacja. Zatem wspaniałej samodyscypliny Ci życzę!

Hey there!

Iga_Bialaszyczk_strzalka2 (1)
Iga-Glowna3_

Jestem Iga i pomogę Ci zabłysnąć językowo! Głęboko wierzę, że znajomość języka może odmienić całe Twoje życie.

Kategorie

Dziękuję, że poświęciłaś czas na przeczytanie tego wpisu.

Mam nadzieję, że przyniósł Ci potrzebną wiedzę, cenne wskazówki, chwilę refleksji lub relaksu.

Możesz teraz:

  • dodać komentarz ze swoją opinią, włączyć się w dyskusję. Czytam wszystkie komentarze i odpowiadam na większość z nich.
  • Udostępnić ten wpis. Jeśli uważasz, że warto było go przeczytać, to podziel się nim z innymi! Aby to zrobić wystarczy, że klikniesz:
  • Śledzić mój FanPage aby otrzymać aktualne informacje na temat moich działań.
  • Obserwować mnie na Instagramie, gdzie dzielę się obrazami mojej codzieności w postaci zdjęć i krótkich filmików.
podglad_ogarnij_angielskie_czasy

Chcesz dostawać ode mnie co tydzień piękną pigułkę angielskiego?

Zapisz się na newsletter i odbierz swój pierwszy prezent – pierwszy rozdział mojego e-booka “Ogarnij angielskie czasy”!

Ps. prezentów jest więcej 😉 Zawsze też w pierwszej kolejności będziesz też wiedział(a) o najnowszych wyzwaniach czy wpisach na blogu. Moim zdaniem warto! 😉